Każdy, kto choć raz starał się o kredyt hipoteczny, zna to upokarzające uczucie. Przynosisz do banku teczki pełne dokumentów, wyciągów z konta i zaświadczeń o zarobkach, a potem czekasz tygodniami na wyrok. Dla analityka w szklanym wieżowcu nie jesteś człowiekiem z marzeniami o własnym domu. Jesteś ciągiem cyfr w algorytmie. Masz umowę o dzieło? Jesteś przedsiębiorcą, który optymalizuje koszty? A może masz jeden stary wpis w BIK? System wypluwa odpowiedź: "odmowa". Ja to przeżyłem. Miałem gotówkę na wkład własny, miałem stabilne dochody, ale dla banku byłem niewiarygodny. Wtedy odkryłem, że istnieje życie poza systemem bankowym. Odkryłem raty notarialne.

To rozwiązanie, o którym banki głośno nie mówią, bo odebrałoby im klientów. To zakup nieruchomości bezpośrednio od właściciela (lub inwestora), gdzie rolę banku przejmuje sprzedający, a gwarantem bezpieczeństwa staje się akt notarialny. Dlaczego to rozwiązanie okazało się dla mnie nie tylko deską ratunku, ale wręcz lepszą opcją finansową niż kredyt?

Pożegnanie z odsetkami i WIBOR-em


Kiedy bierzesz kredyt w banku na 30 lat, tak naprawdę kupujesz dwa mieszkania: jedno dla siebie, drugie dla banku. Odsetki, marże, WIBOR – to wszystko sprawia, że finalny koszt nieruchomości jest astronomiczny. W ratach notarialnych zasady ustalamy my – kupujący i sprzedający.

W moim przypadku sprzedający był inwestorem, któremu zależało na stałym przepływie gotówki, a nie na jednorazowym strzale. Umówiliśmy się na cenę sztywną. Owszem, była nieco wyższa niż rynkowa cena "za gotówkę tu i teraz", ale nie było tam zmiennego oprocentowania, które spędza sen z powiek kredytobiorcom. Wiedziałem dokładnie, ile zapłacę w pierwszej i w ostatniej racie. Brak ryzyka kursowego, brak ryzyka zmiany stóp procentowych. To komfort psychiczny, którego nie da Ci żadna umowa kredytowa pisana drobnym drukiem.

Elastyczność, której nie ma w żadnym banku

Bank to machina biurokratyczna. Masz gorszy miesiąc w firmie? Banku to nie obchodzi, system windykacji rusza automatycznie. W relacji "człowiek z człowiekiem", jaką dają raty notarialne, jest miejsce na rozmowę. Warunki spłaty negocjowaliśmy przy kawie, a nie przez infolinię.

Ustaliliśmy wysokość wkładu własnego i harmonogram spłat dostosowany do moich sezonowych przychodów. Sprzedający rozumiał mój biznes lepiej niż jakikolwiek analityk ryzyka. Raty notarialne pozwoliły mi na konstrukcję umowy, w której np. przez pierwszy rok płacę mniej, żeby mieć środki na remont, a potem raty rosną. W banku taka "wakacyjna" elastyczność obarczona jest zazwyczaj drakońskimi opłatami. Tutaj była kwestią dżentelmeńskiej umowy wpisanej w akt notarialny.

Bezpieczeństwo prawne: Mit "ryzykownej transakcji"

Wiele osób boi się kupna na raty bez banku, myśląc, że to "podejrzane". Nic bardziej mylnego, jeśli robi się to zgodnie ze sztuką. Kluczem jest tutaj artykuł 777 Kodeksu postępowania cywilnego, czyli dobrowolne poddanie się egzekucji.

Wizyta u notariusza wyglądała tak samo profesjonalnie, jak przy każdej innej transakcji. Notariusz sporządził akt przeniesienia własności (lub umowę przedwstępną, w zależności od konstrukcji), w którym jasno zapisano: kiedy płacę, ile płacę i co się dzieje, jeśli nie zapłacę. Wszystko czarno na białym. Dla sprzedającego byłem bezpiecznym klientem, bo w akcie notarialnym poddałem się egzekucji co do zapłaty ceny. Dla mnie on był bezpiecznym partnerem, bo nieruchomość miała czystą hipotekę (lub wpisano tam moje roszczenie). To poziom bezpieczeństwa równy temu bankowemu, ale bez bankowych prowizji za "rozpatrzenie wniosku" czy obowiązkowych ubezpieczeń, które są de facto ukrytym zyskiem banku.

Szybkość i brak zbędnych pytań


Proces kredytowy to często 2-3 miesiące wyjęte z życiorysu. Ciągłe dosyłanie dokumentów, wyceny rzeczoznawców, nerwowe czekanie. Przy ratach notarialnych, od momentu, gdy uścisnąłem dłoń sprzedającemu, do momentu podpisania aktu, minął tydzień. Tyle zajęło notariuszowi przygotowanie dokumentów. Nikt nie pytał mnie, na co wydaję pieniądze z karty kredytowej ani dlaczego zmieniłem pracę pół roku temu. Liczyło się tylko to, czy mam na wkład własny i czy godzę się na warunki umowy.

Skorzystanie z rat notarialnych to wybór wolności. To powrót do korzeni handlu, gdzie dwie strony dogadują się między sobą, a prawo służy do zabezpieczenia tej umowy, a nie do wiązania rąk. Jeśli masz dość bankowych procedur, raty notarialne są furtką, której szukasz.